Od rozbudowanego briefu do kampanii, która przekroczyła 2,7 mln wyświetleń.
Bonito chciało stworzyć dynamiczną reklamę promującą wyprawkę szkolną. Głównym pomysłem była forma gry: dwie drużyny rodziców i dzieci rywalizują ze sobą, przemierzając magazyn i kompletując wszystko, czego potrzeba na rozpoczęcie roku szkolnego.
Brief zawierał znacznie więcej ujęć, produktów, wypowiedzi i powtarzających się informacji, niż można było sensownie zmieścić w jednym filmie.
Moim zadaniem było wyciągnięcie z tego najważniejszego przekazu i przełożenie go na spójną, możliwą do zrealizowania historię.
Zamiast próbować zrealizować każdy element, przeanalizowałem wszystkie założenia i wybrałem te, które rzeczywiście budowały historię.
Usunąłem powtarzające się sceny i komunikaty, ograniczyłem liczbę produktów i uprościłem dialogi. Następnie przebudowałem całość w nowy scenariusz i storyboard, który był jednocześnie czytelniejszy dla widza i możliwy do zrealizowania w ramach jednej produkcji.
Każdą z tych decyzji omówiłem z klientem, pokazując, dlaczego uproszczenie koncepcji pozwoli stworzyć mocniejszy film.
Cały dokument, z którym pojechałem na plan. To dzięki niemu sześć godzin wystarczyło, bo nikt nie musiał zastanawiać się, co robimy w następnym ujęciu.
Przeciągnij suwak, żeby zobaczyć, co było na planszy, a co wyszło z kamery.
Zbliżenie, kamera schodzi w dół razem z aktorem, tekst prosto do widza. Ujęcie otwierające ustawia ton całej reklamy, więc było rozrysowane najdokładniej. W gotowym materiale różni się od planszy głównie oświetleniem.


Córka ciągnie tatę, oboje biegną przed kamerą, a tata odwraca się do obiektywu i mówi kwestię. Tempo i dystans trudno opisać słowami, ale plansza pokazała aktorom dokładnie to, co miałem w głowie. Dzięki temu zaplanowany efekt osiągnęliśmy na planie znacznie szybciej.


Nietypowa perspektywa, ruch obu drużyn i grafika wchodząca w posadzkę magazynu. Objaśnianie tego na planie zajęłoby więcej czasu niż samo nakręcenie. Plansza załatwiała sprawę w kilka sekund, bo cała ekipa patrzyła na ten sam kadr.


Cała koncepcja opierała się na podzielonym ekranie, tylko że utrzymany przez całą reklamę męczyłby widza. Trudno śledzić dwie rzeczy naraz. Dobierałem więc kadry tak, żeby obie strony dało się przyswoić jednym spojrzeniem, a przy kwestiach aktorów i najważniejszych ujęciach wracam do pełnego ekranu, żeby nic nie odciągało uwagi.


Najdłuższe ujęcie w materiale, a do tego z największą liczbą kwestii. Wszyscy czworo musieli zgrać się co do sekundy: wejście, tekst, ustawienie i finałowa poza.


Całość zrealizowaliśmy w ciągu jednego, sześciogodzinnego dnia zdjęciowego. Na planie znalazło się czworo aktorów, dwoje dorosłych i dwoje dzieci.
Jednym z ciekawszych wyzwań była dla mnie praca z młodymi aktorami. Wymagała zupełnie innego sposobu prowadzenia scen: więcej prób, cierpliwości i dokładnego tłumaczenia, czego oczekujemy od konkretnego ujęcia. Efekt był tym bardziej satysfakcjonujący, kiedy udało się połączyć zaplanowaną choreografię z naturalnym zachowaniem dzieci.
Nie wszystkie zaplanowane ujęcia trafiły ostatecznie do filmu. Odpadło ujęcie numer 5, czyli otwarcie z drona. W storyboardzie magazyn oglądany z góry miał wyglądać jak plansza startowa gry. Na miejscu okazało się, że z tej wysokości przestrzeń nie prezentuje się wystarczająco dobrze, a przewieszone kable sprawiały, że nie było sensu ryzykować ujęcia tylko dlatego, że znalazło się w storyboardzie.
Drona wykorzystaliśmy więc inaczej, do statycznych ujęć z lotu ptaka, w których drużyny przemierzają alejki magazynu.
Cała oprawa wizualna powstała w ramach produkcji. Oprócz zdjęć odpowiadałem za montaż, motion graphics, udźwiękowienie i color grading.
Gra stała się również punktem wyjścia dla warstwy graficznej. Pojawiły się punkty, pasek kompletności wyprawki, podzielony ekran oraz animowane komunikaty dotyczące oferty Bonito.
Grafika nie była więc tylko dodatkiem do filmu, ale częścią mechaniki całej historii.
Kampanię przygotowaliśmy w dwóch wersjach, poziomej na YouTube oraz pionowej na Instagram i Facebook.
Większość ujęć dało się przekadrować do pionu na etapie montażu. Przy tych, o których od razu wiedziałem, że po przycięciu stracą sens, robiliśmy drugie podejście na planie, od razu w pionowym kadrze.
Dzięki temu pionowa wersja zachowała właściwą kompozycję i dynamikę, zamiast być jedynie kadrem wyciętym z filmu poziomego.



Ale dla mnie równie ważny jest rezultat, którego nie da się zmierzyć samymi wyświetleniami.
Bonito wróciło z kolejnymi realizacjami. Poza regularną produkcją materiałów na social media, którą prowadzę dla marki na stałe, była to już trzecia większa produkcja reklamowa.
Po tej kampanii współpraca była kontynuowana przy kolejnych projektach.
Zależy od liczby dni zdjęciowych, liczby aktorów, lokalizacji i zakresu postprodukcji. Po piętnastominutowej rozmowie dostajesz konkretną kwotę i harmonogram, bezpłatnie i bez zobowiązań.
Obie drogi są w porządku. Tutaj pomysł i brief przyszły od klienta, a ja przełożyłem je na scenariusz i storyboard. Równie dobrze mogę zacząć od samego celu kampanii.
Tak, ale ustalamy to przed zdjęciami, a nie po. Część ujęć nagrywam wtedy dwukrotnie, w obu kadrach, żeby pion nie był tylko przyciętym poziomem.
To zależy od projektu. Bonito wiedziało z wyprzedzeniem, że chce reklamę na start roku szkolnego, więc odezwali się odpowiednio wcześnie i mieliśmy czas na scenariusz, storyboard i skompletowanie obsady. Jeśli termin na to pozwala, można ruszyć od razu. Harmonogram ustalamy przy wycenie, po tym jak powiesz mi, na kiedy materiał ma być gotowy.
Tak. Kraków i Małopolska to codzienność, ale przy większych realizacjach jeżdżę po całej Polsce.
Napisz jedno zdanie o tym, co chcesz osiągnąć i kiedy. Odpowiadam w ciągu 24 godzin w dni robocze, a wycena jest bezpłatna i do niczego nie zobowiązuje.
Umów 15 minut